Dwudziestu czerwonoarmistów znalazło miejsce ostatecznego spoczynku na wojennej nekropolii. Niektórzy zginęli w okopie i tak zostali pochowani. Innych koledzy złożyli w leśnych mogiłach.
Szczątki dwudziestu czerwonoarmistów zostały pochowane w dwóch drewnianych skrzyniach. Fot. Marcin Maziarz
Reklama
Dwudziestu żołnierzy Armii Czerwonej, którzy zimą 1945 r. zginęli w okolicy Krępska oraz między Piłą i Jeziorkami, znalazło dziś miejsce ostatecznego spoczynku na leszkowskim cmentarzu wojennym. Ekshumację i pochówek zorganizowała Grupa Poszukiwawcza „Witeź” wchodząca w skład międzynarodowego stowarzyszenia „Patriot”.
- Szczątki spod Krępska to szczątki z okopu - mówi Julian Wierzbowski, przedstawiciel Witezi. - Tak jak zginęli, tak zostali. Jeden z żołnierzy znalezionych między Piłą i Jeziorkami poległ na stanowisku bojowym - nie ma pełnego szkieletu, prawdopodobnie został rozerwany granatem. Pozostali byli chowani w lesie przez swoich - byli ułożeni obok siebie, tak jak w grobie.
Informacje o miejscach, w których mogą znajdować się szczątki żołnierzy, docierają do Witezi przez cały rok. - Pochodzą głównie od osób, które „kręcą się” po lasach z wykrywaczami - tłumaczy Julian Wierzbowski. - Nam pozostaje sprawdzenie tych wiadomości. Najpierw występujemy do administracji lasów o wydanie zezwolenia, żebyśmy mogli wejść na ten teren, a następnie zwracamy się do wojewody o wydanie zgody. Nawet jeżeli jest tylko domniemanie, że w danym miejscu mogą być szczątki, prowadzimy prace. Jeżeli są - ekshumujemy je i przenosimy na cmentarz wojenny.
- W Polsce ciągle bardzo często odnajdywane są szczątki żołnierzy i radzieckich, i polskich, i niemieckich - mówi Wiaczesław Połowinkin, przedstawiciel Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej do spraw wojskowo - memorialnych w Rzeczpospolitej Polskiej, który był gościem dzisiejszej uroczystości na cmentarzu na Leszkowie. - Szczególnie często odkrywane są w czasie prac ziemnych. To dobrze, że ich szczątki są chronione i znajdują godne miejsce pochówku.
Tym razem modlitwa „Ojcze nasz” nad zbiorową mogiłą zabrzmiała po rosyjsku. Fot. Marcin Maziarz
Członkowie Witezi, którzy zorganizowali dzisiejszy pochówek, a także od lat kwestują i układają kolejne płyty na grobach często bezimiennych żołnierzy, mają po nieco ponad trzydzieści lat. Na co dzień pracują w logistyce, pogotowiu ratunkowym, ochronie… Dlaczego to robią? - Myślę, że to powinno tkwić wewnątrz człowieka. Ci żołnierze zasługują na to, by spocząć wśród swoich braci, bo oni swoje już zrobili. Dzięki nim jesteśmy w tym mieście, teraz, 66 lat po ich śmierci.
Dzisiejszym zbiorowym pochówkiem i kwestą na odnowę cmentarza na Leszkowie Witeź symbolicznie otworzyła kolejny rok działalności. - Przez cały rok zbieramy informacje, przygotowujemy się do kolejnych prac. W tej chwili myślimy już gdzie będziemy działać w przyszłym roku - mówi Julian Wierzbowski. - Będzie to na pewno teren dawnego województwa pilskiego. Jest najbliżej nas, a jest tu jeszcze wiele miejsc, gdzie mogą znajdować się szczątki żołnierzy. Wczoraj w czasie ekshumacji żołnierzy w Krępsku uzyskaliśmy kolejne informacje o tym, gdzie mogą znajdować się szczątki żołnierzy. Nie wiadomo, czy mogą to być żołnierze radzieccy, polscy czy niemieccy. W listopadzie zajmiemy się przygotowaniem do kolejnych prac. Poza tym pozostaje jeszcze renowacja nagrobków i montaż nowych płyt nagrobkowych.
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.