3 listopada 2011
Świąteczny jarmark budzi kontrowersje
Największe - jego koszt: 130 tys. zł. Mało kto zwrócił uwagę na to, że w dniu głosowania Rady Miasta nie było nawet wiadomo, czy dostawcę drewnianych domków wyłoni przetarg. Mimo to Izba Gospodarcza oferowała już ich wynajem… Tak czy inaczej wszystkich pogodzi stół wigilijny pod namiotem.
Pierwszy jarmark bożonarodzeniowy ma odbyć się na Deptaku i Ossolińskich. Fot. Jason Conlon/sxc.hu
Reklama
130 tysięcy złotych ma kosztować nas bożonarodzeniowy jarmark. Urząd Miasta twierdzi, że wydatki szybko się zwrócą, bo zyskamy na stałe drewniane stragany w kształcie domków. Opozycja mówi: „jarmark tak, ale 130 tysięcy to za dużo”.
Kwota, jaką miejscy urzędnicy przeznaczyli na sfinansowanie pierwszego jarmarku świątecznego jest wysoka, jednak - jak przekonuje zastąpca prezydenta miasta Beata Dudzińska - uzasadniona ekonomicznie. - Przyszły rok analizujemy również pod kątem optymalizacji kosztów. W tym roku ponosiliśmy koszty związane z wynajmem powierzchni wystawienniczych. Chcemy zakupić drewniane domki, które posłużą pierwszy raz w czasie jarmarku świątecznego w celach komercyjnych, a potem wielokrotnie będą wykorzystywane na miejskich imprezach, na przykład na pikniku historycznym czy imprezie balonowej. Będą mogły też służyć wystawcom, którym takie domki będziemy mogli wypożyczać. Szacujemy, że koszt zakupu jednego domku zwróci się już przy drugiej imprezie.
Zakup pięćdziesięciu drewnianych domków to jednak tylko część kwoty 130 tysięcy złotych. - Musimy zabezpieczyć też takie elementy jak ochrona, sanitariaty, sprzątanie, przygotowanie - tłumaczy Beata Dudzińska. - Musimy także wynająć namiot, który będzie większy niż w ubiegłym roku - jednorazowo będzie mógł przyjąć ponad pięćset osób.
Pięćdziesiąt domków ma pozwolić na zagospodarowanie nimi Deptaka: - Wyszliśmy od pojemności ulic Śródmiejskiej i Ossolińskich. Rysując mapę i biorąc pod uwagę wielkość domku, wyszło nam, że optymalna będzie liczba pięćdziesiąt - mówi Beata Dudzińska. - Tyle domków pomieści też Wyspa czy lotnisko. Jeżeli zajdzie konieczność zwiększenia ich ilości, będziemy o tym myśleć. Chcemy, żeby była to konstrukcja na tyle prosta, żeby można było ją szybko montować i demontować, i żeby elementy dało się łatwo składować.
Na jarmarku będzie można kupić nie tylko świąteczne ozdoby i prezenty pod choinkę. - Chcielibyśmy, żeby była możliwość stworzenia punktów gastronomicznych, gdzie będzie można nie tylko posmakować świątecznych potraw, ale także kupić je do domu - tłumaczy zastępca prezydenta Piły. - Nie zawsze mamy czas, by wiele godzin spędzić w kuchni. Zachowaliśmy sobie prawo wyboru i rozmieszczenia sprzedawców na Deptaku, żeby zarówno na Śródmiejskiej jak i Ossolińskich można było równomiernie korzystać ze wszystkich dóbr, które tam się pojawią. Lista wystawców jest jeszcze otwarta. Myślę, że pewnie będzie można napić się też grzanego wina, bo i to wpisuje się od jakiegoś czasu w tradycję świąteczną, chociaż oczywiście miejsce konsumpcji będzie jasno wyznaczone.
Wynajmem drewnianych domków nie zajmuje się jednak bezpośrednio Urząd Miasta, ani Pilski Dom Kultury, który będzie organizatorem jarmarku, a Izba Gospodarcza Północnej Wielkopolski. Na wiele dni przed tym, jak radni zgodzili się na zmiany w miejskim budżecie, ofertę wynajmu domków wraz ze zdjęciami można było znaleźć już w serwisie internetowym IGPW. Już wtedy wiadomo było, że domki będą miały powierzchnię sześciu metrów kwadratowych, będą zamykane na klucz. Cena? 1.200 złotych za dwa tygodnie najmu.
Sęk w tym, że kiedy Izba oferowała wynajem domków na czas jarmarku, ich zakup nie był jeszcze przesądzony (miejscy radni nie musieli zgodzić się na zmiany w budżecie). Co więcej, w dniu głosowania zastępczyni prezydenta przyznała, że nie wiadomo jeszcze nawet czy domki zostaną zakupione w formie przetargu. - Nie chciałabym jeszcze mówić na temat formy zakupu, kiedy nie wiemy jeszcze jak domki będą wyglądały.
Beata Dudzińska zapewnia, że organizacja części handlowej imprezy przez Izbę Gospodarczą, a nie którąś z miejskich spółek lub PDK czy MOSiR, nie spowoduje znaczącego wzrostu kosztów. - Opłaty za wynajem domków trafią do Pilskiego Domu Kultury, który jest głównym organizatorem i główną kasą jarmarku. Jeżeli poniesiemy opłaty, to będą to opłaty na obsługę administracyjną. Rząd wielkości to koszty zużytego papieru. To naprawdę nie są pieniądze o których warto wspominać.
Jarmarkowi nie sprzeciwiła się także opozycja w Radzie Miasta. Jej opór wzbudziły natomiast koszty imprezy. - Jarmark świąteczny - tak, tak wysokie koszty - nie, i przedstawienie kosztów w ten sposób - nie - mówi Paweł Dahlke, radny Razem Dla Piły. - Uważamy, że impreza przedświąteczna mimo wszystko, której koszt wstępny, jaki nam pokazano, to 130 tysięcy złotych, to na realia Piły bardzo dużo. Nie podważamy celowości samej imprezy, ale w zeszłym roku ona była zrobiona z innym budżetem. Druga rzecz: nie podobało nam się przedstawienie tego punktu. Dopiero w czasie dyskusji na komisjach wyszło na jaw, że największym kosztem będzie zakup stoisk, które mają służyć także w czasie innych imprez. W dokumentach nie było informacji na ten temat - jest napisane, że ma być kiermasz, imprezy i zabawy, wymienione łącznie z nastrojem przedświątecznym, który również mieści się w tej kwocie, co chyba wszyscy traktujemy z uśmiechem, a jednocześnie brak najważniejszego punktu, który „zje” lwią część kosztów.
Ostatecznie jednak żaden z radnych nie zdecydował się sprzeciwić zmianom w budżecie, radni Razem Dla Piły, SLD oraz Tomasz Pochylski z Porozumienia Samorządowego, wstrzymali się od głosu.
Po raz drugi będziemy mogli zasiąść przy wspólnym wigilijnym stole, przy którym rozmowa o tym, ile impreza kosztowała, będzie już w złym tonie. - W zeszłym roku widzieliśmy, że przychodziły różne osoby - były całe rodziny, ale też wiele osób starszych, samotnych - mówi zastępca prezydenta Piły. - Wszyscy chodzili wokół namiotu, gdzie były różne atrakcje, i wcale nie spieszyło im się do domów. Ta część charytatywna będzie dominantą przedsięwzięcia. Chodzi głównie o to, żebyśmy byli razem, żebyśmy wyszli z domów i mogli sobie złożyć świąteczne życzenia.
Oprócz części handlowej, będzie też coś dla ducha. Świąteczny nastrój w czasie jarmarku mają zapewnić Trebunie Tutki, których góralskie kolędy będą rozgrzewać nas w przedświąteczną sobotę. Z kolei w niedzielę wrócimy do cielesnych przyjemności i świąteczny stół smakołykami będzie zastawiać Barbara Wachowicz.
Świątecznie zrobi się nie tylko w ścisłym centrum, ale także w Parku Miejskim. 17 grudnia rozbłyśnie iluminacja parku przygotowana przez Philipsa. - Jeżeli dopisze pogoda i spadnie śnieg, będzie jeszcze ładniej, a na pewno inaczej niż przy pierwszej iluminacji - mówi Beata Dudzińska. - Do tego aranżacja muzyczna i parę niespodzianek.
Zatrudnię osobę (najchętniej uczącą się) do pracy w sklepie motocyklowym.
Mile...
PARTNERZY ŻYCIA PIŁY
O Życiu Piły
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.