Choć znowelizowana ustawa o szkolnictwie wyższym każe kończyć działalność zamiejscowym ośrodkom akademickim, UAM zostanie przy Kołobrzeskiej. Ustawodawca zostawił furtkę - w Pile zainwestowano zbyt dużo, by likwidować.
Budowa i wyposażenie budynku dydaktycznego UAM przy Kołobrzeskiej kosztowało ponad 44 mln zł. Fot. Marcin Maziarz
Reklama
Pilski oddział zamiejscowy Uniwersytetu Adama Mickiewicza nie jest zagrożony, choć jego istnienie pod znakiem zapytania postawiły propozycje nowelizacji ustawy o szkolnictwie wyższym, a później także sama nowelizacja. Zmusza ona uczelnie do przekształcenia ośrodków zamiejscowych w samodzielne wydziały. To z kolei wiąże się z koniecznością wypełnienia warunków dotyczących przede wszystkim zatrudnienia kadry samodzielnych pracowników naukowych z odpowiednimi kwalifikacjami. Ustawa określa m.in. liczbę doktorów habilitowanych i profesorów, dla których ośrodek będzie pierwszym miejscem pracy.
Ustawodawca zostawił jednak furtkę. - Czas normalnej działalności środków, na stworzenie których zostały poniesione znaczne koszty, będzie systematycznie przedłużany - tłumaczy dr Paweł Owsianny, zastępca dyrektora pilskiego Zamiejscowego Ośrodka Dydaktycznego UAM. - Zgodę wydaje właściwy minister na wniosek rektora.
Pilskiego projektu UAM trudno byłoby nie zaliczyć do tej grupy - na jego stworzenie wydano 44,1 mln zł. Kolejne 13,2 mln zł zostało zapisane w planie wieloletnim do roku 2014. W tym czasie sąsiedni budynek dawnej wojskowej kantyny ma zostać przebudowany do roli nowoczesnej stołówki.
W tej sytuacji pilski UAM, tak jak inne ośrodki zamiejscowe w podobnej sytuacji, może prowadzić normalną działalność dydaktyczną, a także coroczną rekrutację studentów. Coroczne przedłużanie obecnego stanu przejściowego zakończy się, kiedy ośrodek przy Kołobrzeskiej uzyska status samodzielnego wydziału zamiejscowego UAM. - Mam nadzieję, że stanie się to dość szybko, a może stać się to jeszcze szybciej, jeżeli ten proces uzyska wsparcie władz lokalnych - mówi dr Paweł Owsianny.
Jak zapewnia zastępca dyrektora pilskiego ośrodka, proces budowania kadry naukowej będzie przebiegał naturalnie, choć zajmie to kilka lat. - Uniwersytet mógłby formalnie przypisać wymaganą liczbę pracowników naukowych, żeby stworzyć samodzielny wydział, ale idea jest taka, że będzie to żyjący własnym życiem akademickim wydział zamiejscowy z kadrą, która będzie żyła i pracowała na miejscu, dla rozwoju miasta i Zamiejscowego Ośrodka Dydaktycznego w postaci - już - Wydziału Zamiejscowego.
W ośrodku przy Kołobrzeskiej studiują przede wszystkim osoby z Piły i okolicznych powiatów - wałeckiego, złotowskiego, chodzieskiego, czarnkowsko - trzcianeckiego, ale także z Warszawy, Łodzi, Włodawy czy Więcborka. Studentów z odległych zakątków Polski do Piły przyciągają dwa unikatowe w skali kraju kierunki: „geografia - gospodarka wodna” i „ochrona środowiska”. Drugi z nich od tego roku akademickiego jest kierunkiem zamawianym, na którym studenci oprócz zwykłych stypendiów naukowych, mogą liczyć także na stypendia dodatkowe (najlepsi studenci mogą liczyć nawet na 1,5 tys. zł miesięcznie, słabsi na tysiąc lub 500 złotych w ciągu miesiąca). Płatne są również praktyki - pieniądze otrzymują nie tylko studenci, ale także przedsiębiorstwa, w których odbywają praktyki. Ma to być zachęta dla pracodawców, a środki powinny zostać przeznaczone na wynagrodzenie dla opiekuna praktyk. Studia zamawiane są częściowo finansowane ze środków unijnych. Na początku studenci mogą liczyć na zajęcia wyrównawcze (np. z biologii czy chemii), zaś w trakcie studiów - na zajęcia rozszerzające wiedzę z innych dziedzin.
Kup, sprzedaj, zamień, znajdź lub daj pracę - ogłoszenia drobne w Życiu Piły »
Życie Piły jest miejskim serwisem
informacyjnym. Koncentruje się na informacjach z Piły i najbliższej okolicy.
Wszystkie materiały zawarte w serwisie
stanowią własność ich autorów. Powielanie bez
zgody właścicieli jest zabronione.